Czy są wśród naszych czytelniczek mamy-nauczycielki?

Czy są wśród naszych czytelniczek mamy-nauczycielki?

Czy są wśród naszych czytelniczek mamy-nauczycielki? Jeśli tak, drogie Panie, ciekawe jesteśmy jak oddzielacie rolę mamy od roli pani nauczycielki? Moja koleżanka, córka nauczycielki języka obcego w szkole podstawowej opowiadała, że na lekcji i generalnie w szkole zwracała się do swojej mamy per „proszę pani”. Nigdy też mama nie uprzedziła jej kiedy zostanie odpytana czy kiedy planowana jest kartkówka. Gosia jednak lubiła lekcje ze swoją mamą, choć nie raz miała ochotę zwrócić się z pytaniem o dane zagadnienie lekcyjne jak do mamy a nie z dystansem stosownym dla relacji uczeń-nauczyciel.

Przyznacie pewnie, drogie Mamy-nauczycielki, że niejednokrotnie Wasze dzieciaki, o ile uczęszczają do szkoły, w której uczycie, są one poddane większej presji niż inni uczniowie. Zawsze bowiem mają etykietę „nauczycielskiego dziecka”, od którego inni nauczyciele oczekują wzorowej subordynacji, każdorazowego przygotowania do lekcji a nawet – w skrajnych sytuacjach – wzięcia strony wychowawcy przed klasą.

Wiele dzieciaków, zwłaszcza tych starszych buntuje się przeciwko uczęszczaniu do tej samej szkoły, w której uczy mama, by uniknąć takiego właśnie etykietowania przez nauczycieli i innych uczniów. Muszą się one wykazać naprawdę równym charakterem, by pogodzić oczekiwania nauczycieli i sprostać wystawiającym ich na próbę kolegom z klasy.

A jak to wygląda z punktu widzenia mamy-nauczycielki? Czy Wy również, drogie Mamy, wymagacie od swoich pociech więcej? A może wymagacie też więcej od innych nauczycielskich dzieci? Ciekawe jesteśmy Waszych doświadczeń – dajcie znać na naszym facebooku co sądzicie

Wysłano 2018-09-28 Home 631

Ostatnio oglądane

Brak produktów

Menu