Bolesny powrót do rzeczywistości

Bolesny powrót do rzeczywistości

Powracamy z ferii do szkolno-zawodowej rzeczywistości. Jeszcze z rozrzewnieniem wspominamy zimowe wariactwa i tę chwilową beztroskę przeplataną błogim lenistwem. Wszystko jedno czy wypoczywaliśmy całą rodziną, czy po prostu wysłaliśmy nasze dzieciaki na zimowiska, w obu przypadkach chwilowa beztroska ferii zimowych dała nam mnóstwo przyjemnego oddechu od codzienności. Dlatego powrót na zwykłe tory obowiązków szkoła-praca-dom trochę nas jednak stresuje a perspektywa całego semestru, jaki jeszcze został do przeżycia zanim nadejdą wakacje, nawet lekko przeraża.

Ale zastanówmy się, czy koniec ferii a początek nowego semestru nie jest doskonałym pretekstem do kolejnego „Nowego Otwarcia”? Wiele planów odkładamy na Nowy Rok, dzień urodzin i oczywiście na legendarnego „pierwszego”. To w sumie dość naturalne, bo każde nowe otwarcie wymaga kontekstu i sprzyjających okoliczności. Czy w takim razie początek nowego semestru nie jest wymarzonym momentem do wcielenia motywujących postanowień w życie? Mamy przecież caaaaaaaaały semestr na ich realizację!

Jedni z nas robią noworoczne postanowienia, inni chwalą się tym, że ich jedynym postanowieniem jest nie czynić postanowień. Nie rozstrzygniemy, drogie Mamy, czy warto wraz z większością populacji zapisywać się na fitness od 1 stycznia, czy może zaczekać z zapisem na Blue Monday, kiedy to kluby pustoszeją, ale wiemy jedno: warto nad sobą pracować i stawiać sobie cele każdego dnia. Bo nawet wykonanie 30% ze swojego postanowienia to więcej niż 0% z zera. Przykład? Bardzo proszę!

Angelika otworzyła kwiaciarnię na jesieni 2017 roku. Po odchowaniu dziecka pracowała na 3/4 etatu u kogoś aż w końcu się odważyła, znalazła wymarzony lokal i JEST! Własny biznes! Kwiaciarnia! Angela zna się na kwiatach, nie ma problemu z ekstremalnie wczesnym wstawaniem i pracą w niskiej temperaturze (co mnie dziwi, bo odkąd się znamy, deklaruje, że jej ulubiony klimat to południe Francji :). Ogólnie dziewczyna sobie ze wszystkim świetnie radzi. Wprawdzie, prowadząc własny biznes, pracuje znacznie więcej niż dotąd na etacie, jednak sama ustala sobie w zasadzie godziny pracy i jeśli zaistnieje potrzeba wyjścia do lekarza albo na wywiadówkę dziecka, okazuje się, że nie ilościowo rzecz jasna, ale jakościowo ma w rezultacie tego czasu znacznie więcej.

Ostatnio zaczęło zdarzać się coraz częściej, że zaprzyjaźnieni klienci zamawiają wiązanki (spośród portfolio na wizytówkowej strony internetowej) przez telefon i proszą o dostarczenie ich kurierem pod wskazany adres. Angela pomyślała więc, że może warto otworzyć prosty sklep internetowy z – na początek – niewielkim asortymentem wiązanek okolicznościowych i akcesoriami. Jednak w ślad za genialnym pomysłem, od razu pojawił się chochlik obawy, piętrzący wymówki w stylu: „a ile to zachodu, wydatków, czasu…”, „lepsze jest wrogiem dobrego”, „ryzykujesz inwestycję, utopisz” i wreszcie: „przecież ty się na tym nie znasz”. Faktycznie, Angela jest w wieku 35+ i obsługa sklepu internetowego nie jest jej naturalną umiejętnością, zwłaszcza, że sama częściej kupuje w sklepach stacjonarnych, jednak rynek i klienci we własnej osobie stawiają nowe wyzwania i czystą nieroztropnością byłoby się przed nimi cofać.

Dlatego Angelika, zamiast owczym pędem razem z koleżankami zapisać się na fitness, od 1 stycznia zapisała się na kurs sprzedaży on-line i w czasie, kiedy koleżanki robią brzuchy a la Chodakowska, Ona                   e-learningowo, kiedy nie ma akurat klientów w kwiaciarni lub wieczorami, przechodzi kolejne etapy „wtajemniczenia” dokładnie w swoim tempie. Koleżanki, o ile będą systematyczne i zdyscyplinowane, zbliżą się do osiągnięcia wymarzonej sylwetki w ciągu 6 miesięcy. Za to Angelika w ciągu 6 miesięcy rozszerzy ofertę swojej kwiaciarni o e-sprzedaż i przede wszystkim nauczy się ją rozsądnie prowadzić a z czasem zwiększać, by rozwinąć firmę. Wiem, że przed Angeliką nie lada wyzwanie, ale wierzę, że da radę!

Ostatnio, pomyślałam z żalem, że po raz kolejny odłożyłam moje główne noworoczne postanowienie, ale teraz widzę, że naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podjąć je znowu wraz z początkiem nowego semestru. Dzieciaki rozpoczynają nowy rozdział, stawiają sobie nowe cele szkolne. Dlaczego nie miałabym rozpocząć realizacji swojego postanowienia wspólnie z nimi, od tej samej daty początku nowego półrocza? Każdy z nas ma swój cel i każdy tyle samo czasu na jego osiągnięcie: dokładnie jeden semestr! To co, może wspólnie warto spróbować? Kto wytrwa: mama czy dzieciaki? :)

Tak, wracamy do codzienności ale tylko od nas zależy czy ten powrót będzie malowany w szarych barwach, osnuty nudą, stresem i zniecierpliwieniem, czy przeciwnie: motywujący do działania, obiecujący realizację kluczowych celów, przeczący monotonii i pełen energii. Świeżej energii do życia!

Takiego właśnie powiewu świeżej energii na nowy semestr Wam życzymy :)

Wysłano 2019-02-08 Home 362

Ostatnio oglądane

Brak produktów

Menu